Soja to cudowna roślina. Przede wszystkim jest bogatym źródłem pełnowartościowego białka o korzystnym dla człowieka profilu aminokwasów (w 100 g soi jest aż 36 g białka), zdrowych kwasów tłuszczowych i fitoestrogenów. Z tego względu ma ogromne zastosowanie w diecie wegetariańskiej i wegańskiej. Wykorzystywana jest też w kosmetyce, przemyśle chemicznym, a także w medycynie. Pomaga w procesie regeneracji wątroby, działa korzystnie w okresie menopauzy, izoflawony sojowe zmniejszają ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym choroby wieńcowej i miażdżycy. Zalety soi można by wymieniać bez końca.

Jej produkcja w ostatnich 50 latach wzrosła prawie dziesięciokrotnie, a przewiduje się, że przed 2050 rokiem ulegnie jeszcze podwojeniu.

Ale… tylko 25% światowej produkcji soi konsumują ludzie, przeważnie jako idealny składnik diety wegańskiej i wegetariańskiej.

Gdzie zatem trafia ¾ całej soi świata? 

Także na nasze „talerze”, ale pośrednio, w postaci tzw. soi ukrytej. Przeciętny Europejczyk zjada aż 61 kg soi rocznie. Jak? W produktach pochodzenia zwierzęcego, czyli w mięsie, a nawet w jajkach i nabiale.

Skąd się tam wzięła? Ta wspaniała roślina jest również korzystnym składnikiem paszy, którą karmi się zwierzęta rzeźne. Na dodatek jest tania i łatwa w uprawie. Do pasz trafia 75% produkowanej na świecie soi, a w Europie aż 93% importowanej soi przeznaczane jest na karmę. Konsumpcja mięsa rośnie na całym świecie, w związku z tym rośnie popyt na soję. Potrzebne są coraz większe przestrzenie pod jej uprawę i …

Mamy poważny problem.

Soja jest rośliną jednoroczną i ciepłolubną. Jej naturalnym środowiskiem są obszary strefy międzyzwrotnikowej. Najwięcej soi produkują USA, Brazylia i Argentyna. To właśnie w Brazylii, tereny pod uprawę soi pozyskuje się kosztem lasów Amazońskich – aż 31 procent powierzchni wycinanych lasów tropikalnych przeznaczona jest pod uprawę soi. Wszystko po to, by tanio i szybko wyżywić coraz więcej zwierząt hodowanych na mięso, które potem wyląduje na Twoim talerzu.

Co 3 lata z mapy znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski, a z raportu WWF wynika, że na polski import soi przypada wycinka 10100 ha rocznie czyli powyżej 100 km2. Tyle ile zajmują np. Kielce albo Białystok!

A uwzględniając w tym ślad węglowy związany z transportem soi do Polski, to całkiem sporą cegiełkę dokładamy do globalnej katastrofy klimatycznej.

Karczowanie i wypalanie lasów deszczowych…

…to nie tylko utrata pięknej, dzikiej przyrody, ginące zwierzęta, czy ludzie tracący swoje domy. To przede wszystkim  tragiczne konsekwencje dla środowiska naturalnego, także tutaj u nas w Brusach, Warszawie, Gdańsku, Gorzowie, Moskulach, Chorzowie itd. :

  • Wypalanie powoduje zwiększoną emisję dwutlenku węgla do atmosfery. Naszej wspólnej atmosfery.
  • Pyły, dymy i gazy z wypalania lasów, a później z zakładów przemysłowych i pojazdów, pochłaniają dużą część promieniowania słonecznego, co wpływa na wymianę gazową i zaburza przebieg procesu fotosyntezy, a to oznacza mniej życiodajnego tlenu dla wszystkich.
  • Sztuczne osuszanie albo nawadnianie terenów pod uprawy zaburza  naturalną, prawidłową gospodarkę wodną.
  • Susze – lasy działają jak pompy wyciągające z gleby wodę, która następnie wyparowuje i tworzy chmury. Te pomagają w dostarczaniu wody w głąb lądu.
  • Zanieczyszczenie wód rzecznych, morskich i oceanicznych  nawozami sztucznymi i pestycydami spływającymi po wykarczowanych terenach. A przecież morskie ryby trafiają na nasze stoły 🙁
  • Utrata bioróżnorodności. Zagłada połowy wszystkich gatunków zwierząt oraz 1/5 wszystkich gatunków ptaków występujących na świecie.

Choć nadal wydaje Ci się, że to daleko, że to tysiące kilometrów od nas, to jednak musisz mieć świadomość, że również my – Polacy korzystamy z obfitości lasów deszczowych i mamy znaczący wpływ na ich kondycję. Amazonia to nie tylko życiodajny tlen i woda, to rośliny, które kiedyś odkryte na tamtych terenach dzisiaj stanowią często bazę naszej diety. To również rośliny, których składniki używane są do leczenia chorób dotykających również nas. Lasy deszczowe Amazonii to dobro i skarb globalny.

 

Chcesz coś zrobić, żeby mieć wpływ na ratowanie życia, swojego życia, na Ziemi?

Proszę bardzo, np.:

  • jedz mniej mięsa,
  • kupuj więcej produktów lokalnych,
  • włącz karmę z owadami do diety swojego zwierzaka, zamiast karm mięsnych (z soją ukrytą!),
  • mów, tłumacz, przekonuj, uświadamiaj, interesuj się…

Jak widzisz każdy zraz, gulasz czy kotlet schabowy na Twoim talerzu to kolejny kawałek wyciętej puszczy amazońskiej. Im jej mniej, tym mniejsza szansa na zdrowe życie nas wszystkich na Ziemi.

Nie musisz do tego przykładać ręki.