Podróż bez nudności

Choroba lokomocyjna, fachowo nazywana kinetozą, dotyka osoby podróżujące wszystkimi rodzajami środków lokomocji – zarówno jeżdżącymi, latającymi, jak i pływającymi. Zdarza się również podczas przejażdżki na karuzeli, a w skrajnych przypadkach nawet podczas podróży pociągiem.

 

Złośliwy układ nerwowy

Najczęściej cierpią na nią głównie dzieci i to ponad 50% , przy czym najwyższa częstość występowania kinetozy przypada między 2 a 12 rokiem życia. Naukowcy uważają, że winny jest niedojrzały układ nerwowy. Wielu z nas udaje się z tego. „wyrosnąć”, ale niestety niektórzy cierpią z jej powodu przez całe życie. Dotyczy to szczególnie kobiet, chociaż nie znaleziono dotąd satysfakcjonującego wyjaśnienia tego fenomenu. Mimo podniesienia komfortu jazdy samochodem i jakości nawierzchni dróg, liczba chorujących nie ulega zmianie.

Podłożem choroby są niespójne sygnały od otoczenia, które mózg musi przyjmować i przetwarzać. My się nie poruszamy, ale nasz mózg rejestruje zmiany otoczenia (np. bardzo szybko przesuwające się widoki za oknem, mijane samochody itd.), zmiany kierunku jazdy i prędkości poruszania się środka lokomocji. Z tym wszystkim mózg musi sobie jakoś poradzić. Z kolei na morską odmianę choroby cierpią osoby dodatkowo wrażliwe na ruch falowy i kołysanie. Pojawieniu się objawów kinetozy sprzyjają też oddziałujące na nas drgania silnika o wysokiej amplitudzie i niskiej częstotliwości (0,2 Hz). A jeśli dodamy jeszcze silne bodźce zapachowe np. woń benzyny i spalin, albo środka zapachowego w samochodzie, to nic dziwnego, że boli nas głowa i zbiera nam się na wymioty.

Przygotowania do drogi

Jeśli nas lub kogoś z naszych bliskich nękają dolegliwości zdrowotne podczas podróży, powinniśmy się do niej odpowiednio przygotować. Samochód przed ruszeniem w trasę warto posprzątać, przewietrzyć i pozbyć się wszystkich odświeżaczy powietrza o intensywnym zapachu. Pamiętamy o dopływie świeżego powietrza w trakcie jazdy. Serwujemy i spożywamy raczej lekkostrawne dania(ale podróżowanie z pustym żołądkiem też jest kiepskim pomysłem) i unikamy napojów gazowanych. Osoba cierpiąca na chorobę lokomocyjną powinna siedzieć z przodu i zawsze twarzą do kierunku jazdy. Jeśli choruje dziecko, które jeździ w foteliku, starajmy się, aby był on ustawiony na środku tylnego siedzenia, tak by patrzyło przez przednią szybę. Okna boczne można zasłonić. Jeśli mamy możliwość wyboru, starajmy się unikać tłoku i korków na drogach – przedłużająca się podróż oraz ciągłe ruszanie i hamowanie, nawet zdrową osobę może przyprawić o mdłości. Z kolei na statku starajmy się przebywać na pokładzie, patrzmy na odległe, w miarę stałe punkty, np. horyzont czy chmury, gdyż obserwowanie fal nasili objawy choroby.

Na ratunek

W aptekach znajdziemy wiele środków niwelujących lub łagodzących objawy choroby lokomocyjnej.
– Środki medyczne (tabletki, guma do żucia) przeciwdziałające chorobie lokomocyjnej w znacznej większości są antyhistaminami. Ich użycie wiąże się z różnego rodzaju niedogodnościami związanymi ze skutkami ubocznymi, np. z otępieniem i sennością. A przedawkowanie może być niebezpieczne. W przypadku długiej podróży jedna dawka zwykle nie wystarcza.
– Z kolei w przypadku innych środków, np. homeopatycznych, kurację należy rozpocząć już w dniu poprzedzającym podróż, a w jej trakcie pamiętać o regularnym zażywaniu odpowiednich dawek.
– Środki naturalne, np. sproszkowane kłącze imbiru. Trzeba pamiętać, że w tym przypadku najważniejsza jest wchłanialność, która uzależniona jest od dobrego stanu naszych jelit. Jeżeli jelita nie są w dobrej kondycji (a często, niestety, nie są), organizm wchłania zbyt małą dawkę ziół, aby produkt mógł zadziałać. Tu także dawki trzeba powtarzać.
– Tabletki do ssania, syropy, lizaki – mimo iż w ich składzie jest naturalny imbir, to Jest go mniej niż cukru, ponadto w składzie znajdziemy słodziki, konserwanty i inne substancje chemiczne.

Nie każdy z nas więc chce, może i powinien przyjmować środki doustne. Szczególnie dotyczy to dzieci. Jeśli często jesteśmy zmuszeni podróżować i narażać się na objawy choroby lokomocyjnej, to warto szukać alternatywy. Są nią środki do stosowania zewnętrznego – opaski lub plasterki akupresurowe.

Opaski akupresurowe – wykorzystują wiedzę medycyny chińskiej, działają zewnętrznie, pozbawione są więc wad i niedogodności środków doustnych. Są wielokrotnego użytku. Niestety w opakowaniu są jedynie 2 rozmiary opasek, co może powodować, że opaska okaże się zbyt ciasna lub przeciwnie zbyt luźna. Poza tym w wyniku ruchu rąk, manewrowania rękawami, mogą się one przesuwać, a skuteczność akupresury jest ściśle zależna od precyzji umieszczenia stożka masującego.

Najlepszym rozwiązaniem są plastry akupresurowe Transway skutecznie przeciwdziałające chorobie lokomocyjnej. Powstały we Francji jako ulepszenie idei opaski. Działają podobnie, ale pozbawione są ryzyka związanego z możliwością przesunięcia się stożka masującego. Dzięki mocowaniu plastrem, można go umieścić precyzyjnie i trwale, stożek nie przesuwa się i uciska nadgarstek precyzyjnie i ze stałą siłą.

I jeszcze dobra wiadomość dla tych, którzy boją się podróżować, np. latać samolotem. Plastry Transway skutecznie złagodzą stres z tym związany i pozwolą na spokojne dotarcie do celu.

Żadnych minusów, żadnych ograniczeń, a skuteczność plastrów jest naprawdę wysoka.

 

Zapoznaj się z produktem:i zobacz, gdzie możesz go kupić: Plaster akupresurowy zapobiegający chorobie lokomocyjnej Transway

skontaktuj się z nami